o nas kursy dla firm karty CV enoturystyka wydarzenia czytelnia informator

SZKOLENIA DLA FIRM
• Komentowane
  degustacje win

• Degustacje na opak
• Komentowane kolacje
• Indywidualne szkolenia
  winiarskie

• Wyjazdy z winem w tle

KURSY WIEDZY O WINIE
• ENO 1W - info, program
Zgłoś się na kurs
Regulamin ENO1

• ENO 2 - info
Regulamin ENO2/ENO3/ENO4

Archiwum kursów

Numer konta
   bankowego


KURS W PREZENCIE

NAJBLIŻSZE KURSY PODSTAWOWE
WARSZAWA WARSZAWA
• 14/15 maja 2016 rezerwuj
wolne miejsca: 10
Marek BIEŃCZYK
FRANCJA PÓŁNOC - KURS ENO2
Warszawa, 29.11.2008


Degustacja win z północnej Francji objęła 19 butelek. Nazwa Północ jako zwornik tematyczny spotkania nie była chyba retorycznym tylko chwytem. Większość win wywoływała – nieco tautologicznie – ten właśnie przymiotnik: „północny”, który rozpisywany był w naszych opisach na inne: surowy, mineralny, strukturalny, kwasowy. Strukturalna kwasowość (mówiąc po warszawsku), czyli chuda żylastość (mówiąc po krakowsku) dominowały w wielu winach. Nie znaczy to, że pozbawione były one owocu i materii, przynajmniej w zdecydowanej większości; natomiast nosiły niewątpliwie cechy (mówiąc na powrót po warszawsku) antypyknikowe, co (po krakowsku) można oddać jako: nie przy kościach (żal, żal czytać, wyraźnie Autor zniżkuje. Gdzie jest ten dawny Bieńczyk z niedościgłą lekkością pióra? – przypisek Dyrekcji. Z Krakowa).

Poza winami Zinda-Humbrechta (Pinot Gris Clos Saint-Urbain Rangen de Thann 2004, Gewurztraminer Clos Windsbuhl 2006), które są unikatowe i do niczego nieporównywalne, i w swej osobliwości wywołuące gorące dyskusje (także w czasie naszego spotkania – do kilku osoób nie przemówiły w ogóle, inne zachwyciły) przedstawione butelki miały dość zbliżony profil stylistyczny – nie było w nich śladu ociężałości, przeładowania, nadmiaru, w sumie więc przymiotów, w jakie obfitują wina z Południa. Z pewnością mieliśmy do czynienia z wytrawniejszym, smuklejszym, może nawet trudniejszym obliczem Francji winiarskiej - i zapewne takiego face-à-face zbyt długo wytrzymać nie można, jednak w swej całości degustację uważam – i zdanie to podzielili uczestnicy – za udaną i interesującą.

Co było ciekawe (na przykład?): ciekawe było choćby zestawienia dwóch win jurajskich od dwóch świetnych producentów i konfrontacja dwóch całkiem przeciwstawnych opcji winifikacyjnych: tradycyjnej (Jean Macle Côtes-du-Jura 2004), nie stosującej ouillage, co nadaje winu charakterystyczny smak zbliżony do tokaja szamorodniego i do wytrawnego sherry (ouillage to dopełnienie beczek winem w trakcie jego starzenia się); i opcji nowoczesnej (Stéphane Tissot Graviers Arbois 2005), sięgającej po ten właśnie proceder, co przynosi smaki nieutlenione. Przy okazji mogliśmy się przekonać jaką interesującą odmianą może być chardonnay sadzony w Jurze: odmiana staje się w kieliszku właściwie nie do poznania, tak bardzo jest zdominowana przez nuty siedliska.

Ciekawe też było dla uczestników spotkanie (na przykład) z chenin blanc w postaci wina z właściwie nieobecnej u nas loarskiej apelacji Savennières (Château Pierre-Bise Savennières Clos Le Grand Beaupré 2005), łączącym niemałą moc, a nawet słodycz ze śliczną mineralnością i głębią krypty wawelskiej. To było bardzo, bardzo intrygujące wino, zapewne wobec ceny najlepsza butelka tej degustacji.

Co było kontrowersyjne? Oczywiście oba wspomniane wina Zinda-Humbrechta, których lektura była trudna, ze względu na ogromnie wysoki, choć wspaniale, wspaniale, powtarzam, wtopiony alkohol, i świetną dojrzałość owocu, który przynosił w przypadku wina całkiem wytrawnego, jakim był Pinot Gris Clos Saint-Urbain Rangen de Thann 2004, wrażenie wysokiej słodyczy, wysokiego poziomu cukru resztkowego. Wina Zinda zbudowane są na genialnej równowadze i harmonii; nie jest może tak łatwo do niej dotrzeć i ją zrozumieć. Sam nazywam wina Zinda winnymi haiku. Ze względu na ich intensywność i moc nadają się do jednorazowej degustacji, łyk, dwa, poczym ma nastąpić długa, bardzo długa medytacja.

W mniejszym stopniu, ale jednak, kontrowersyjne było wino z północnego Rodanu. Czyste syrah, które z premedytacją zaliczyłem do Francji Północy, i dobrze zrobiłem (mówiąc szczerze), w dość niedojrzałym (z równą premedytacją wybranym) roczniku 2001, mogło wydawać się nieco zielone i nadkwasowe (czyli octowe, mówiąc po krakowsku). Zdaje się, że prowadzący okazał się jego większym zwolennikiem niż reszta uczestników (Côte-Rôtie Bonnefonds Les Rochains 2001).

Co zachwyciło? Oczywiście - z wyjątkiem jednego - burgundy. Czy mogło być inaczej? Mogło; przecież szesnastoletnie Meursault (Nicolas Potel Meursault Premier Cru Les Perrières) z 1992 roku (wielki to rocznik dla win białych) miało okazać się utlenione, martwe, zepsute itd. Okazało się (bodaj tylko jednej osobie nie smakowało; uznała ona, że to, co my uważamy za mineralność jest brakiem owocu – rzecz to do prawdziwej dyskusji) hitem spotkania, jej miejscem pierwszym, jej idolem, jej niepodważalnym bóstwem. Genialne cru Perrières, najbardziej mineralne w apelacji, zbliżające w smaku Meursault do sąsiedniego Puligny, udowodniło, że encyklopedyczna wiedza o nim zgadza się z praktyką. Wydało wino nie tak mięsne i obfite jak inne cru w Meursault, za to wspaniale długie i skaliste. Pozostałe burgundy też nas ukontentowały. Świetne Grand Cru Clos de la Roche Armand Rousseau 2004, wino przyszłości, i bardzo ładnie zachowane Côte de Beaune (Domaine Leroy Côte-de-Beaune Villages 1999) od samej pani Leroy, świeża pieśń przeszłości, zdecydowanie podwyższyły poziom degustacji. Chambolle-Musigny Premier Cru od Confurona mówił cicho, jak w tej apelacji się zdarza, ale ładnie, bez mizdrzenia się. Clos de la Roche od Rousseau ocierało się o doskonałość – dodaję to zdanie po chwili refleksji.

Co zaskoczyło? Zaskoczyła jakość beaujolais, nowa butelka na polskim rynku: Domaine du Vissoux Fleurie Les Garants 2007. Znany producent, trafienie bez pudła. Doszło do tego, że wino, niemal najtańsze z prezentowanych, zdobyło w tradycyjnym głosowaniu na koniec czwarte miejsce.

Co było w dechę? W dechę było sancerre, absolutnie terroirystyczne; cechy sauvignon blanc ustąpiły przed naporem wapiennego podłoża (Domaine Roger Sancerre La Jouline Vieilles Vignes 2004). W dechę było też to, że w żadnym z degustowanych win beczka nie stanowiła najmniejszego problemu; zresztą Północ mało jej używa. Aha, w dechę był jeszcze przepiękny bukiet rieslinga od Marca Kreydenweisa (Riesling Grand Cru Wiebelsberg 2006). I nie zawiódł Muscadet Amphibolite 2007 od Landrona – to skromne wino nigdy nie zawodzi i pokazuje, że melon de bourgogne, odmiana całkowicie lokalna, w wyścigu o naturalność i mineralność bieży w czołówce peletonu.

Co było zacne? Zacne było trzynastoletnie Chinon od Baudry. Szlachetna starość bez zmarszczek, naprawdę dobre wino (Bernard Baudry Chinon 1995).

Co było dobre, ale niejasne? Riesling Grand Cru Moenchburg Vendanges Tardives 2004 od Ostertaga, wino z pewnością dobrze zrównoważone, lecz tego dnia raczej mało ekspresywne.

Co rozczarowało? Białe Savigny, biały burgund pachnący rieslingiem. Wino było po prostu trafione (Chanson Savigny Premier Cru Haut-Marconnet 2006).
Młode Chinon – prowadzący, za każdym razem, gdy przedstawia je w Warszawie, jest zbity z tropu, a za każdym razem, gdy degustuje je we Francji, jest zachwycony (Bernard Baudry Chinon Clos Guillot 2004). Genius loci, jak mówią w Warszawie, czyli taka karma, mówiąc po krakowsku. Tym razem za dużo było w nim nut zwierzęcych, które zdecydowanie wychodzą z mody.

Podstawowym wnioskiem z degustacji było to, że chciałoby się spotkać w miarę szybko z winami Południa, bo dzień był miły i my w Intercontinentalu dobrze się bawiliśmy (dla wyjaśnienia: degustacja odbyła się w hotelu Westin, też w Warszawie, ale obok. Zabawa rzeczywiście musiała być przednia – przypisek Dyrekcji). Czyli może da się powtórzyć. Tak czy owak - vive la France!

LISTA WIN:

Loara:
  1. Landron, Muscadet-de-Sèvre-et-Maine, Amphibolite 2007
  2. Domaine Roger, Sancerre La Jouline Vieilles Vignes 2004
  3. Château Pierre-Bise, Savennières Clos Le Grand Beaupré 2005
  4. Bernard Baudry, Chinon, Clos Guillot 2004
  5. Bernard Baudry, Chinon 1995
Alzacja:
  1. Marc Kreydenweiss, Riesling Grand Cru Wiebelsberg 2006
  2. Zind-Humbrecht, Pinot Gris Clos Saint-Urbain Rangen de Thann 2004
  3. Zind-Humbrecht, Gewurztraminer Clos Windsbuhl 2006
  4. André Ostertag, Riesling Grand Cru Moenchburg Vendanges Tardives 2004
Burgundia:
  1. Bernard Defaix, Chablis PC Côte de Léchet Reserve 2005
  2. Chanson, Savigny Premier Cru Haut-Marconnet 2006
  3. Nicolas Potel, Meursault Premier Cru Les Pezerolles 1992
  4. J.-J. Confuron, Chambolle-Musigny Premier Cru 2004
  5. Armand Rousseau, Clos de la Roche Grand Cru 2004
  6. Domaine Leroy, Côte-de-Nuits Villages 1999
Beaujolais:
  1. Domaine du Vissoux, Fleurie Les Garants 2007
Jura:
  1. Jean Macle, Côtes-du-Jura 2004
  2. Stéphane Tissot, Graviers, Arbois 2005
Północny Rodan:
  1. Côte-Rôtie Bonnefonds, Rochains 2001

powrót do strony głównej